Gdańsk

W Gdańsku w towarzystwie dużej ekipy ruszyłyśmy w miasto mając nadzieję zobaczyć choć kawałek morza co nam się za bardzo nie udało. Spotkałyśmy za to wiele osób i odbyłyśmy wiele rozmów.

fot. Sebastian Krigholm

fot. Sebastian Krigholm

fot. Sebastian Krigholm

fot. Sebastian Krigholm

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

fot. Anna Strzałkowska

Advertisements

Białystok

Znowu miałyśmy przestój w blogowaniu. Wszystko to dlatego, że nie mamy w podróży swojego komputera i nie zawsze możliwość dłuższego spędzenia przed jakimś czasu się pojawiała.

Przyszedł czas na kolejne relacje. Nasze białostockie dni były dość chłodne. Dużo się jednak tam podziało. Oprócz naszego wyjścia na zdjęcia w miasto, poddałyśmy się również woskowym zabiegom upiększającym. Ostatniego dnia miałyśmy również bardzo przyjemne spotkanie półmetkowe w Rejsie, podczas którego opowiedziałyśmy o dotychczasowych przygodach.

Akcja w mieście ruszyła pod znakiem zimnego wiatru, zdejmowania i zakładania kurtek, oraz nieuczesanych włosów. Nie miałyśmy zbyt wielu rozmów, a pod koniec zaczęło padać.

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

IMG_8292aa

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

Spotkałyśmy akcję promocyjną SLD (Sojusz Lewicy Demokratycznej), której działacze nie byli za bardzo zorientowani w sytuacji prawnej osób nieheteroseksualnych w Polsce – okazywali wyjątkowe zdziwienie, kiedy powiedziałyśmy o tym, że nie mamy prawa się pobrać. Był to oczywisty sposób uniknięcia dyskusji. Bardzo jednak w nas wierzyli, twierdząc że jesteśmy takie ładne, że na pewno znajdziemy sobie w końcu chłopców (sic!).

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

Wieczorem przyszła kolej wosku. Postanowiłyśmy się wydepilować. W życiu wielu dziewczyn jest taki moment, kiedy czujemy społeczno kulturowy przymus pozbywania się włosów oraz estetyzacji ciała w ogóle. Spróbowałyśmy zabiegu, podczas którego wspomniana estetyzacja związana jest z realnym odczuwaniem bólu, bo przecież “trzeba cierpieć żeby być piękną”. Wydepilowałyśmy nogę, pachy, okolice bikini a nawet włosy w nosie !

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Tomasz Pienicki

fot. Kof

fot. Kof

fot. Kof

fot. Kof

fot. Kof

fot. Kof

Aktualizacja oświadczenia w sprawie ataku na toruńską Galerię nad Wisłą

W piątek 30 sierpnia miał miejsce napad środowisk nacjonalistycznych na Galerię nad Wisłą w Toruniu, która udostępniła nam lokal do zorganizowania spotkania podsumowującego nasz projekt. Grupa ok 15 osób w kominiarkach powybijała okna galerii, wykrzykując homofobiczne hasła, grożąc podpaleniem oraz powrotem 9 września, czyli w dniu naszego spotkania. W mieszkaniu nad Galerią mieszka rodzina. Jest nam bardzo przykro, że GnW oraz mieszkańcy budynku ucierpieli.

Nasz projekt jest projektem całkowicie autorskim, autonomicznym oraz nie był zainicjowany z ramienia Galerii. Spotkanie odbędzie się w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu 10 września o 19:00.

Nie chcemy dać się zastraszyć. Jednym z założeń naszego projektu jest sprawdzenie/zbadanie postaw w zetknięciu z sytuacją, którą proponujemy. Nie od dziś zdajemy sobie sprawę, że osoby takie jak my/ podobne do nas bardzo często muszą ukrywać swoją miłość, właśnie z powodu tego typu aktów nienawiści. Zdecydowałyśmy się zrezygnować z anonimowości, a osoby reagujące na nas agresją ukryły swoje twarze pod kominiarkami. My chciałyśmy rozmawiać, oni użyli przemocy.  Zaistniała sytuacja jest typowym przykładem działań podobnych środowisk. Bardzo często używają one strategii zastraszania posługując się przemocą werbalną i fizyczną.

Nie chcemy i nie będziemy unikać rozmowy o istocie problemu. Chociaż nasz projekt jest projektem artystycznym to atak skierowany był przecież w jego założenia aktywistyczne – nie w wartości estetyczne. Sprawcy zaatakowali bowiem nie samą sztukę – a to kim jesteśmy. Nie tylko wolność słowa ale podstawową wolność jednostki i prawo do istnienia. Był to atak homofobiczny, podyktowany lękiem skierowanym w stronę „innego”, przez który kultura i sztuka oberwała mocno ale rykoszetem. Zaatakowano nasze poczucie bezpieczeństwa – bezpośredni komunikat był przecież skierowany do nas nie jako artystek, ale jako osób nieheteroseksualnych. Pokazywał że w oczach napastników nie jesteśmy akceptowani i akceptowane.

Kontynuujemy naszą podróż, mamy teraz  kolejny powód dla którego warto to robić.

Warszawa

Po długiej sesji zdjęciowej w Łodzi złapałyśmy stopa do Warszawy. Kierowca podwiózł nas prawie pod same drzwi!!

Zdjęcia robiłyśmy prawie cały dzień. Ulice warszawskie okazały się bardzo przyjazną przestrzenią do naszych działań. Miałyśmy wiele przygód !

fot. Agata Kubis

 

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

Szukałyśmy weselnych gości :

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

 

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

Po ostatniej akcji Kampanii Przeciw Homofobii ( https://www.facebook.com/events/202371669931838/), Putin deptał nam po piętach:

fot. Agata Kubis

 

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

 

… więc śladami uczestników wspomnianej akcji również poszłyśmy się całować pod Ambasadę Rosji:

fot. Agata Kubis

fot. Agata Kubis

Było ciepło, miło i zabawnie, spotkałyśmy wiele przychylnych nam osób.

Łódź

Zdarzyło się to już kilka dni temu, okazuje się że dostęp do internetu i komputera na trasie nie jest tak łatwy do zorganizowania.

Byłyśmy w Łodzi i odwiedziłyśmy najważniejsze punkty miasta, które dostarczają wielu inspiracji do klasycznych ślubnych sesji. Zdarzyło się też kilka ciekawych rozmów – pierwszy raz na przykład miałyśmy okazję usłyszeć że sam związek dwóch dziewczyn jest ok, ale i tak jesteśmy niebezpieczne dla dzieci. Pokazuje to jak bardzo wybiórcza jest akceptacja.

fot. Ida Mickiewicz Florczak

fot. Ida Mickiewicz Florczak

fot. Ida Mickiewicz Florczak

fot. Ida Mickiewicz Florczak

fot. Ida Mickiewicz Florczak

fot. Ida Mickiewicz Florczak

fot. Ida Mickiewicz Florczak

fot. Ida Mickiewicz Florczak

fot. Ida Mickiewicz Florczak

fot. Ida Mickiewicz Florczak

fot. Ida Mickiewicz Florczak

fot. Ida Mickiewicz Florczak

fot. Ida Mickiewicz Florczak

fot. Ida Mickiewicz Florczak

fot. Ida Mickiewicz Florczak

Atak na Toruńską Galerię nad Wisłą związany z naszym spotkaniem, które miało tam się odbyć.

W piątek 30 sierpnia miał miejsce napad środowisk nacjonalistycznych na Galerię nad Wisłą w Toruniu, która udostępniła nam lokal do zorganizowania spotkania podsumowującego nasz projekt. Grupa ok 15 osób w kominiarkach powybijała okna galerii, wykrzykując homofobiczne hasła, grożąc podpaleniem oraz powrotem 9 września, czyli w dniu naszego spotkania. W mieszkaniu nad Galerią mieszka rodzina. Jest nam bardzo przykro, że GnW oraz mieszkańcy budynku ucierpieli.

Nasz projekt jest projektem całkowicie autorskim, autonomicznym oraz nie był zainicjowany z ramienia Galerii. Spotkanie odbędzie się w innym miejscu, niedługo podamy szczegóły.

Nie chcemy dać się zastraszyć. Jednym z założeń naszego projektu jest sprawdzenie/zbadanie postaw w zetknięciu z sytuacją, którą proponujemy. Nie od dziś zdajemy sobie sprawę, że osoby takie jak my/ podobne do nas bardzo często muszą ukrywać swoją miłość, właśnie z powodu tego typu aktów nienawiści. Zdecydowałyśmy się zrezygnować z anonimowości, a osoby reagujące na nas agresją ukryły swoje twarze pod kominiarkami. My chciałyśmy rozmawiać, oni użyli przemocy.

Zaistniała sytuacja jest typowym przykładem działań podobnych środowisk. Bardzo często używają one strategii zastraszania posługując się przemocą werbalną i fizyczną. Kontynuujemy naszą podróż, mamy teraz  kolejny powód dla którego warto to robić.

OŚWIADCZENIE W SPRAWIE ARTYKUŁÓW, KTÓRE POJAWIŁY SIĘ W GAZECIE POMORSKIEJ ORAZ MMTORUŃ

Cześć wszystkim ! Chciałyśmy powiedzieć, że:

Po pierwsze nagłówek, który pojawił się w Gazecie Pomorskiej brzmiący ” Jadą w Polskę uczyć tolerancji” nie był przez nas autoryzowany. Owszem, jedziemy w Polskę, ale nie uzurpujemy sobie żadnego prawa do uczenia czegokolwiek kogokolwiek. Nasz projekt jest projektem badawczym także dla nas. Chcemy sprawdzać, czy da się w przestrzeni publicznej rozmawiać o widoczności. O aspekcie uczenia myślałyśmy i myślimy tylko i wyłącznie w kontekście nas samych.

Po drugie nagłówek z mmtoruń brzmiący ” Kochamy się. I dla nas to normalne” nie jest cytatem z żadnej z nas ! Nie lubimy i staramy się nie używać określenia “normalność” ponieważ ma ono bardzo problematyczne znaczenie oraz zakłada istnienie “nienormalności”. Obydwa te określenia są naszym zdaniem wytwarzane kulturowo.

Po trzecie z artykułu w mmtoruń można wywnioskować, że tylko jedna z nas jest organizatorką projektu. Jest to nieprawda – obydwie jesteśmy autorkami, pomysłodawczyniami i organizatorkami PODRÓŻY.

Pozdrowienia z Warszawy !

 

 

Kraków i nasze chłodne lecz romantyczne przygody

Dzisiaj bylyśmy w Krakowie. Narazie zdjecia, a niebawem opiszemy nasze wrażenia.

fot. Magdalena Klimkowicz fot. Magdalena Klimkowicz fot. Magdalena Klimkowicz fot. Magdalena Klimkowicz fot. Magdalena Klimkowicz fot. Magdalena Klimkowicz fot. Magdalena Klimkowicz

fot. Magdalena Klimkowicz fot. Jagoda Mozgawa fot. Magdalena Klimkowicz fot. Magdalena Klimkowicz fot. Magdalena Klimkowicz

fot. Magdalena Klimkowicz